Co słychać u łowców pedofili? Podsumowanie wakacyjnych dokonań odmienionej grupy ECPU

Nieścisłości w kwestii powoływania fundacji, nieczytelne paragony jako dowody należytego wydatkowania pieniędzy ze zbiórki, niewyjaśnione odejścia członków ekipy. Zmasowane hejterskie ataki i nowa definicja transparentności. Wielkie słowa i obietnice bez pokrycia. Pomimo relatywnie niedużej aktywności przez ostatnie trzy miesiące, grupa ECPU Polska nieustannie wzbudza nowe kontrowersje.

Sporo zmian i jeszcze więcej pytań bez odpowiedzi

Publikując pierwszy tekst o licznych aferach i rozłamie w ECPU Polska, jednej z grup zajmujących się tropieniem i wyłapywaniem mężczyzn próbujących umawiać się przez internet na seks-spotkania z nieletnimi, nie spodziewaliśmy się aż tak absurdalnego obrotu spraw. Oczy ze zdumienia przecierają już nie tylko sceptycy, ale także duża część osób dotychczas wspierających działalność łowców.

Mniej więcej w drugiej połowie maja bieżącego roku grupa ECPU została dosłownie odebrana jej poprzedniemu liderowi, Mateuszowi Bartnikowi, przez znanego w pewnych kręgach z licznych oszustw Jarosława R., posługującego się obecnie pseudonimem Alex Hunter. Odbyło się to w atmosferze skandalu – Bartnikowi zarzucono między innymi kradzież około 70 tysięcy złotych ze zrzutki, której celem było zbieranie pieniędzy na paliwo dla łowców i pokrycie wszelkich innych wydatków, jakie ECPU ponosiło podczas pracy. Od tych wydarzeń minęły już cztery miesiące, a dowodów zbrodni jak nie było, tak nie ma. W międzyczasie zablokowaną wcześniej przez serwis zrzutka.pl zbiórkę udało się ponownie otworzyć, a zgromadzone na niej środki zwrócono darczyńcom. Mimo to Alex Hunter nie wycofał swoich oskarżeń. Zamiast tego nabrał wody w usta, co zwykł czynić za każdym razem, gdy poruszany temat okazywał się dla niego niewygodny. I utworzył kolejne zrzutki, tym razem dwie.

ECPU na swojej facebookowej stronie umożliwia zamieszczanie komentarzy, jednak próżno szukać tam jakichkolwiek słów krytyki czy nawet wątpliwości wobec działań grupy. Osoby odpowiedzialne za moderację czuwają praktycznie przez całą dobę. Ta kwestia, jako jedna z nielicznych po głośnym rozłamie, wciąż pozostaje bez zmian. Każdy, kto zada pytanie na temat nieodpowiadający samozwańczemu zarządowi, jest błyskawicznie blokowany, a jego odpowiedź usuwana. Lista niepożądanych tematów rośnie równie szybko, co lista zbanowanych osób, nazywanych najczęściej przez Alexa pieszczotliwie hejterskimi hienami. W związku z tym niezadowoleni ludzie zaczęli dzielić się swoimi spostrzeżeniami w innych miejscach niż oficjalny fanpage ECPU, m.in. na stronie Koszmar dla Łowców. Jej założyciel, głównie ze względu na otrzymywanie licznych gróźb, pragnie pozostać anonimowy.

– Wszystko zaczęło się w połowie czerwca, gdy chcąc rozwiać pewne wątpliwości, zadałem kilka konstruktywnych pytań na stronie Transparentnych [tak ironicznie nazywani są członkowie ECPU na Koszmarze – przyp. red.]. W ciągu kilkunastu minut po moich komentarzach nie było śladu, otrzymałem bana i zacząłem dostawać jakieś dziwne zaproszenia do znajomych z dziecięcych kont. Wtedy pomyślałem, że nie ma absolutnie zgody na takie zachowanie i trzeba stworzyć przestrzeń, gdzie każdy będzie mógł się wypowiedzieć.

Autor strony przyznaje, że ostateczną decyzję o jej założeniu podjął, gdy 20 czerwca lider ECPU zaatakował go personalnie podczas jednej ze swoich transmisji na żywo, grożąc mu pozwem z art. 191a kk.

– Tak, ten wspaniały i nieomylny Wódz [tak na Koszmarze najczęściej nazywany jest Alex Hunter – przyp. red.] nawet nie zadał sobie trudu, by sprawdzić, o czym mówi wyżej wymieniony artykuł. Nie ma on bowiem nic wspólnego z hejtem, którego oczywiście w żadnej z moich wypowiedzi nie było. Początkowo publikowałem swoje opinie jako fake konto [profil na portalu społecznościowym opatrzony fałszywymi danymi, najczęściej zmyślonymi przez użytkownika – przyp. red], które to właśnie zostało zaatakowane przez Wodza, ale po jakimś czasie okazało się, że rzesza fanów Transparentnych zgłasza i blokuje profile osób będących w opozycji. Wtedy powstał pomysł, by stworzyć Koszmar – fanpage, który jest trudniejszy do uciszenia, który daje ludziom szansę wypowiedzenia się i pokazuje tę drugą, koszmarną stronę medalu.

Psy szczekają, karawana jedzie dalej

O ile sam Alex bardzo lubi jedynie grozić swym oponentom pozwami, tak wiele zawiadomień o możliwości popełnienia przez niego kolejnych przestępstw faktycznie trafiło już do prokuratury. Teraz, kiedy media powoli zaczynają interesować się tematem, trudniej jest zamieść pewne zdarzenia pod dywan. Coraz więcej osób patrzy Jarosławowi R. na ręce z nadzieją przyłapania go na kolejnych kłamstwach. Zdawałoby się, że to powinno ostudzić jego zapał. Nic bardziej mylnego – festiwal oszustw i półprawd trwa w najlepsze.

Zacznijmy jednak od kwestii, o które zahaczyliśmy już w naszej poprzedniej publikacji. W Prokuraturze Rejonowej w Jastrzębiu-Zdroju prowadzone jest aktualnie postępowanie przygotowawcze w sprawie zmuszenia Piotra S. do rozmowy z łowcami ECPU podczas transmisji na żywo. Reakcja Alexa? „Pismo zostało sfałszowane”. Nic się nie wydarzyło, darczyńcy w dalszym ciągu wspierają zrzutkę – „psy szczekają, karawana jedzie dalej”.

Pismo z Prokuratury Rejonowej w Jastrzębiu-Zdroju

Również w Prokuraturze Rejonowej w Giżycku trwa dochodzenie w sprawie wtargnięcia do mieszkania Jacka J. z Matysek i naruszenia jego nietykalności cielesnej, jednak o tym fakcie nie zostaliśmy poinformowani pisemnie w ustalonym terminie. Wykonaliśmy więc telefon i podczas rozmowy zapewniono nas, że podjęto już odpowiednie kroki prawne.

Idziesz się wieszać? Najpierw transmisja z zatrzymania!

Czy faktycznie nic się nie stało? 15 maja bieżącego roku, Jastrzębie-Zdrój. Zatrzymanie 35-latka. Mężczyzna stoi pod ścianą, prawdopodobnie przy jego własnym domu, opiera się o barierkę. Na samym początku rozmowy dowiadujemy się, że tego dnia ma urodziny. Alex składa mu życzenia. Mówi spokojnym, wręcz protekcjonalnym tonem, zupełnie jakby prowadził program dla dzieci w telewizji.

– Jestem osobą niepełnosprawną. Ja się pójdę powiesić – oznajmia Piotr już w czterdziestej sekundzie nagrania. Mówi dość niewyraźnie, choć stanowczo.

– Nie pójdziesz się, Piotrze, powiesić. Nie mów w ten sposób.

– Ja się pójdę powiesić.

– Ee, dobrze, dobrze. A po co to mówisz? – W głosie prowadzącego rozmowę pierwszy raz słychać zmieszanie. Później zastąpi je wyraźna irytacja. Piotr otwiera usta, aby coś powiedzieć, jednak Alex, wyraźnie natchniony, przerywa mu. – A pomyślałeś może, że dziewczynka, do której piszesz, czy zna zabawę w słoneczko, to taka zabawa seksualna, dziewczyny leżą w kółeczku w rozkroku, a nago chłopcy wkładają penisy w nie, aż się spuszczą… Nie pomyślałeś, że ta dziewczynka może się powiesić?

Przez następnych kilka minut łowca usilnie próbuje nawiązać dialog z zatrzymanym, ten jednak nie daje za wygraną. Powtarza, że się zabije i prosi o karetkę. W końcu wybucha i żąda, aby grupa przestała go nagrywać. Podkreśla, że nie wyraża na to zgody.

– Po pierwsze: zostałeś o tym uprzedzony wcześniej, tylko nie wiedziałeś, z kim będziesz rozmawiał. Zostałeś o tym uprzedzony wcześniej, dobrze o tym wiedziałeś! W tym momencie, kiedy zobaczyłeś, kim jesteśmy i po co do ciebie przyjechaliśmy, nagle próbujesz… – Alex zaczyna ironizować – Nie wyrażasz zgody, nagle się będziesz wieszał. Piotr, ty jesteś bardzo zdrowy emocjonalnie! Ty w tej chwili grasz, żeby uniknąć odpowiedzialności. To jest bardzo inteligentna zagrywka z twojej strony. A my nie przyjechaliśmy ciebie straszyć ani zrobić tobie krzywdy, bo my nie jesteśmy od tego. My przyjechaliśmy po to, żeby porozmawiać o tym, że to, co ty robisz, może doprowadzić do tego, że jakieś dziecko będzie sobie chciało zrobić krzywdę! Czy masz świadomość tego, że to, co robisz jest złe?!

– Dobra, dzwońcie po pogotowie.

– Dobrze, będzie i pogotowie, i policja. Nie obawiaj się, Piotrze.

Alex ciągle powtarza, że Piotr robi złe rzeczy, a ten prosi, żeby łowca dał mu w końcu spokój i zadzwonił po pogotowie. Jeszcze raz informuje, że idzie się zabić. Alex drąży, dlaczego mężczyzna chce to zrobić, a ten przyznaje, że nie bierze leków, bo go na nie po prostu nie stać i przez to jest w złym stanie psychicznym. Pomimo uzyskania odpowiedzi lider ECPU po raz kolejny zadaje pytanie, z jakiej racji zatrzymany straszy go samobójstwem, skoro dzieci, do których pisał, mogły również je popełnić. Zachowanie Piotra nazywa nieodpowiedzialnym, zarzuca mu manipulację, jego głos nie jest już spokojny – widać, że traci cierpliwość. Znów podkreśla, że przez rozmowy na czacie z zatrzymanym jakieś dziecko mogło odebrać sobie życie.

– Ja się idę zabić.

– No, ale nudny jesteś, bo się powtarzasz.

– To jest moja choroba.

– Dobrze. A dlaczego przez swoją chorobę chciałeś skrzywdzić inne dzieci? Dlaczego, tłumacząc się swoją chorobą, chciałeś skrzywdzić zdrowe, normalne dzieci i zepsuć im dzieciństwo? Żeby do końca życia one cierpiały przez to, co ty im wysyłasz.

Piotr już praktycznie nie reaguje. Chce tylko, aby dać mu spokój i wezwać policję lub pogotowie. Alex po raz kolejny zapewnia, że policja niedługo przyjedzie i kontynuuje swój wywód o krzywdzeniu dzieci. Zatrzymany po raz kolejny prosi, żeby go nie nagrywać. Łowca próbuje go przekonać, żeby „nie skupiał się na tym”, jednak mężczyzna kategorycznie odmawia i żąda przerwania transmisji. Przyjeżdża policja. Alex jeszcze wtrąca coś na zakończenie, po czym zwraca się do policjantów:

– Panowie, ten pan tutaj sugerował, że się będzie wieszał…

Dalszych słów nie słychać – zagłusza je hymn zwycięstwa ECPU puszczony z telefonu. 

Witamy w alternatywnej rzeczywistości!

W opisie każdej transmisji z zatrzymania zapisanej na Facebooku widnieją podziękowania dla policjantów za udaną współpracę. Jak wynika z informacji uzyskanych od byłych członków ECPU, których dłuższe wypowiedzi cytowaliśmy w naszym poprzednim artykule, jeszcze do niedawna kooperacja ta polegała na zawiadamianiu funkcjonariuszy o planowanej akcji dzień wcześniej lub jeszcze tego samego dnia. Oglądając nagrania z ujęć, często można jednak odnieść wrażenie, że następuje to dopiero w momencie, gdy rozmowa z podejrzanym dobiega końca.

W lipcu na stronie grupy zaczęto wspominać dodatkowo o udziale łowców w odprawach policyjnych. Ponieważ jest to procedura objęta klauzulą poufności, w której osoby cywilne nie mają prawa uczestniczyć, nasz informator wystosował pismo do Komendy Rejonowej Policji V w Warszawie, której sprawa dotyczy, z pytaniem o charakter współpracy z łowcami. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać, a wynika z niej, iż funkcjonariusze nie do końca zdawali sobie sprawę, jaki cel w rzeczywistości miała rozmowa Alexa z zatrzymanym.

Odpowiedź Komendanta KRP Warszawa V na pytanie o współpracę z ECPU

W kwestii koloryzowania rzeczywistości Jarosław R. bez wątpienia mógłby zawstydzić swoim doświadczeniem i pomysłowością niejednego polityka. O jego sposobie podrywania kobiet metodą na policjanta krążą już legendy. Jak wspominają byli członkowie ECPU, mężczyzna utrzymywał, że jego praca zawodowa związana jest ściśle ze służbami. Jakimi? Nie wiadomo, nie chciał wdawać się w szczegóły. Taka informacja wystarczyła jednak wielu osobom, aby obdarzyć go zaufaniem. Alex co jakiś czas wspominał także o swojej pracy dla Krzysztofa Rutkowskiego, podczas której przez dziesięć lat miał złapać tylu pedofilów, że nawet nie pamięta już ich liczby.

Jarosław, zapewne przytłoczony ilością padających ostatnio pod jego adresem oskarżeń, sam postanowił złożyć kilka doniesień w prokuraturze. Dwa z nich zamieścił na swoim facebookowym profilu w odstępie kilku dni. Część osób bezrefleksyjnie uwierzyła w prawdziwość prezentowanych dokumentów, gratulując mu odwagi i motywując do kolejnych działań. Na temat jednego z tych zawiadomień postanowiliśmy porozmawiać z prawnikiem. Drugie jest na tyle nieczytelne, że ciężko nawet przyjrzeć się jego treści. Widać jednak, iż oba pisma opatrzono identyczną sygnaturą.

– Zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa są dziś sformalizowane – mówi adwokat Rafał Brukiewicz. – Prokuratura, przyjmując ustne zawiadomienie o popełnieniu czynu zabronionego bądź przestępstwa, posługuje się określonym schematem. Pierwsza strona tego zawiadomienia jest niezgodna z obowiązującym prawem. To powinno być w formacie, powiedzmy, takiej ramki. Tam powinny być odpowiednie rubryki, a jest to napisane tekstem ciągłym, jakby ktoś to po prostu sobie napisał na komputerze. Takiego dokumentu prokuratura nie używa. To jest ewidentne oszustwo. Każdy prokurator, widząc to, od razu potwierdziłby fałszerstwo. Kolejna rzecz: sygnatura. Nie nadaje się jej od razu podczas sporządzania takiego dokumentu. Poza tym sygnatura w Polsce – jeśli jest to prokuratura rejonowa – zaczyna się od PR, później 1Ds, 2Ds, 3Ds, 4Ds, w zależności, czy jest to duże, czy małe miasto. Jeżeli to jest małe miasto, to będzie Ds. Później jest numer sprawy, czyli np. 1.2021. On to odwrócił i nie ma tutaj w ogóle PR. Jest tylko Ds napisane na końcu. Takie działanie jest oszustwem i podlega pod art. 286 kk. Nie jest to wprawdzie oszustwo finansowe, ale tzw. materialne, o którym mówi art. 270 kk.

Fundacja Schrödingera – jest, ale jej nie ma

Grupa ECPU początkowo przedstawiała się jako polska filia brytyjskiej organizacji o tej samej nazwie (rozwinięcie skrótu to Elusive Child Protection Unit). Już przy okazji poprzedniej afery jej członkowie odcinali się od współpracującego z nimi swego czasu Bartnika, jednak w połowie lipca postanowili jeszcze raz kategorycznie zaprzeczyć, jakoby mieli cokolwiek wspólnego z polską grupą. W zamieszczonym na Facebooku filmie przedstawiciel brytyjskiego ECPU określa działania grupy Alexa mianem obrzydliwych i apeluje o zmianę nazwy.

Opis filmu zamieszczonego na fanpage’u Elusive Child Protection Unit (www.facebook.com/ecpustings/videos/2968169420166326)

Na Jarosławie nie robi to większego wrażenia. Ponieważ nazwa ECPU nie została nigdzie zarejestrowana, nie ma on zamiaru zaprzestać jej używania. Już 13 czerwca ogłosił, iż złożony został wniosek o rejestrację w KRS fundacji ECPU Polska, której siedziba ma mieścić się w Łodzi. Jedynym dowodem, mającym potwierdzić ten fakt, jest opublikowany 25 lipca na Facebooku akt notarialny. Ciężko jednak zweryfikować jego autentyczność, ponieważ wszystkie pieczątki zostały ocenzurowane. 

Pewne jest natomiast, że Alex i pozostali członkowie grupy przy każdej możliwej okazji podkreślają, iż należą do fundacji. Problem w tym, że do KRS wciąż nie trafił nawet wniosek o rejestrację takowej, co sprawdzaliśmy kilkakrotnie w ciągu ostatnich tygodni. Nasze zapytania kierowane były do Sądu Rejonowego dla Łodzi-Śródmieścia, gdyż tam znajdować ma się siedziba fundacji, a także do Krakowa, gdzie Jarosław rzekomo załatwiał nieokreślone sprawy z nią związane.

27 lipca Alex informuje, iż władze samorządowe miasta Łódź przekazały fundacji ECPU Polska lokal w celu utworzenia w nim biura. Okazuje się jednak, że te doniesienia również nie mają z prawdą zbyt wiele wspólnego.

Odpowiedź Wydziału Dysponowania Mieniem na pytanie o użyczenie lokalu fundacji ECPU Polska przez Urząd Miasta Łodzi Odpowiedź Wydziału Dysponowania Mieniem na pytanie o użyczenie lokalu fundacji ECPU Polska przez Urząd Miasta Łodzi

Kolejną kontrowersyjną kwestią są umowy o poufności wręczane nowym członkom ECPU do podpisu. Wzór dokumentu wyciekł prawdopodobnie za sprawą któregoś z niedoszłych łowców lub wabików. Co ciekawe, zarząd grupy nie kwestionuje jego autentyczności. O zgodność niniejszej umowy z literą prawa pytamy adwokata Rafała Brukiewicza.

– Uważam, że jest to niezgodne z prawem, bo umowa o poufności nie może brzmieć w taki sposób. Po pierwsze, nie są oni fundacją, a nawet, gdyby nią byli, nie mają prawa dawać ludziom do podpisu takiego dokumentu. Ktoś, kto nie ma pojęcia o prawie, podpisze to w dobrej wierze, myśląc, że będzie robił coś dobrego dla społeczeństwa, szczególnie dla dzieci. Taka umowa nie ma absolutnie żadnej mocy prawnej. Może to być natomiast bardzo skuteczne narzędzie do zastraszania wybranych osób.

Umowa o zachowaniu poufności, którą nowi członkowie ECPU zmuszeni są podpisywać

6 lipca ECPU ogłasza na swojej stronie, że w Urzędzie Patentowym został złożony wniosek o zastrzeżenie loga fundacji.

„I oto jest finalny projekt naszego znaku firmowego, którym będziemy sygnować naszą pracę i wszelkie materiały związane z Fundacją ECPU Polska. Niniejszy znak graficzny (towarowy) został zgłoszony do rejestracji i zastrzeżenia w Urzędzie Patentowym RP, a więc nikt bez pisemnej zgody Fundacji ECPU nie będzie mógł się nim posługiwać. Projekt „nasz” autorski wypracowany metodą prób i błędów, ale ostateczny profesjonalny wygląd nadała mu zawodowa graficzka „Suzan”, za co serdecznie jej dziękujemy! Wkrótce wszyscy łowcy i wabiki otrzymają nowe, spersonalizowane avatary i zdjęcia w tle.”

– post z 6.07 na fanpage’u ECPU: Łowcy Pedofili (pisownia oryginalna).

Kontaktujemy się z Urzędem Patentowym RP poprzez infolinię w celu weryfikacji powyższych zapewnień. Po krótkiej wymianie uprzejmości konsultantka informuje, iż wszystkie dane dotyczące składanych w Urzędzie wniosków są ogólnodostępne i można je łatwo sprawdzić na stronie internetowej www.uprp.gov.pl. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę pełną nazwę danego podmiotu lub dowolny jej fragment. Okazuje się, że i tym razem Jarosław R. minął się z prawdą.

Transparentność przede wszystkim

Tuż po rozpoczęciu działalności jako nowa grupa, ECPU powołało do życia dwie zbiórki pieniędzy w serwisie zrzutka.pl. Pierwsza z nich niezmiennie służy do zbierania środków na pokrycie bieżących wydatków związanych z działaniami operacyjnymi. Druga, już nieaktywna, powstała w celu zakupienia busa, którym łowcy mieli dojeżdżać na akcje. Początkowo kwotę docelową oszacowano na 45 tysięcy złotych, jednak dwa miesiące później zwiększono ją do 55 tysięcy. 

Do wiadomości publicznej podano, iż autokomis w czerwcu użyczył łowcom ich wymarzonego busa. Warunkiem miała być zapłata za niego, kiedy tylko ECPU uzbiera na zrzutce pełną kwotę. Ze zdjęć na Instagramie wynika, że pojazd jest w posiadaniu grupy co najmniej od 16 maja. Jarosław R. początkowo wmawiał Bartnikowi, że bus należy do jednego z łowców. Dopiero po rozłamie w ekipie zmienił narrację. I zmieniał ją jeszcze kilkakrotnie. Raz busa w ogóle nie było, innym razem zakupiony został za pieniądze któregoś z członków. Wisienką na torcie jest wspomniane już zwiększenie przez Alexa celu zrzutki o 10 tysięcy złotych około dwa miesiące po jej ogłoszeniu.

Ciekawsze perypetie związane są z drugą zbiórką pieniędzy. W jej opisie znajdujemy następujące informacje:

„Aby skutecznie działać, potrzebujemy wsparcia finansowego na: 

  • paliwo
  • koszty amortyzacji i naprawy pojazdów, którymi się poruszamy
  • opłaty na bramkach autostradowych
  • noclegi + wyżywienie w czasie akcji 
  • transfer danych niezbędny do transmisji live
  • papier, tonery do drukarki, pendrive, płyty CD do wypalania
  • sprzęt elektroniczny do rejestracji, komunikacji i archiwizacji materiałów dowodowych 
  • odzież i obuwie taktyczne
  • narzędzia i urządzenia niezbędne do pracy”

– fragment opisu zbiórki pieniędzy na pokrycie kosztów działalności ECPU 

(pisownia oryginalna)

Za zebrane pieniądze, co wywnioskować można z części opublikowanych na fanpage’u ECPU paragonów, łowcy zdążyli już nie tylko opłacić niezbędne do pracy przedmioty i paliwo zużyte w trakcie dotychczasowych akcji, ale także części do swoich prywatnych samochodów. Istnieje oczywiście możliwość, że ich koszty ponieśli z własnych pieniędzy, ale z jakiegoś powodu wszystko zostało nabite na jeden paragon. W cytowanym wyżej opisie jest wprawdzie wzmianka o kosztach amortyzacji i naprawy pojazdów, aczkolwiek w związku z tym nasuwa się pytanie: jaki był cel zakupu busa, skoro tak czy siak część łowców porusza się innymi samochodami? Jak wynika z prywatnego śledztwa jednego z anonimowych informatorów, łowcobus na co dzień stoi zaparkowany w Gorlicach, czyli miejscu zamieszkania Jarosława R.

Ciekawym punktem powyższej listy jest „odzież i obuwie taktyczne”. Niedługo przed przejęciem grupy przez Alexa łowcy zaczęli na każdy wyjazd ubierać się w mundury do złudzenia przypominające te policyjne. Na twarze zakładają kominiarki. Ich wyposażenie obejmuje także kabury z bronią, na temat której nie zdradzili zbyt wielu informacji. Najprawdopodobniej są to zwykłe straszaki, ale osoby obrane za cel niekoniecznie się tego domyślą. Jedyną częścią garderoby wskazującą na to, iż mężczyźni to zwykli przebierańcy, jest niechlujne obuwie sportowe noszone przez kilku z nich. Zanim Jarosław przejął dowodzenie w ECPU, jedną z podstawowych zasad grupy była anonimowość, ale także neutralny wygląd podczas wyjazdów, aby łatwiej można było wtopić się w tłum i dokonywać zatrzymań jako zwykli obywatele.

Na początku września lider łowców poinformował o odejściu z grupy głównodowodzącej wabików, Mishoon Decoy (wcześniej Misshon Decoy). To na nią dotychczas zarejestrowana była zbiórka. W momencie jej zamknięcia kwota zgromadzonych pieniędzy wynosiła około 17000 zł. Jest to co najmniej zastanawiające, ponieważ łącznie uzbierano 41000 zł, a – co wynika z sumy umieszczonych na stronie rozliczeń popartych paragonami – wydano 18664,29 zł. Gdzie się podziało ponad 5000 zł? Nie rozliczono wprawdzie jednej akcji, ale – zakładając, że mogła ona kosztować nie więcej niż 1,5 tysiąca zł – wciąż brakuje pozostałych ponad 3 tysięcy.

Niektóre z paragonów umieszczonych na stronie ECPU Polska: Łowcy Pedofili, mających uwiarygodnić uczciwe spożytkowanie pieniędzy ze zbiórki

Po utworzeniu nowej zbiórki, zarządzanej już przez inną osobę, miała ona zostać niezwłocznie zasilona kwotą 17 tysięcy zł. Pieniądze przelano z anonimowego profilu w kilku ratach. Wytłumaczono to limitem jednorazowych wypłat na koncie Mishoon. Limitu tego nie miała jeszcze kilka tygodni wcześniej, uiszczając opłatę 55 tysięcy zł za łowcobusa, udokumentowaną na jednym rachunku. Posiadała za to zarejestrowane konto w serwisie zrzutka.pl.

Tuż przed wakacjami Alex Hunter obiecał swoim fanom kilkadziesiąt zatrzymań do końca sierpnia. Rzutem na taśmę udało mu się przekroczyć próg kilkunastu, ponieważ w okresie tym złapano… jedenastu mężczyzn. Podczas transmisji na żywo z 11 lipca Jarosław zapewnił oglądających, że „w tym momencie wabiki prowadzą 32 pedofili”. Jak w takim razie potoczyły się losy pozostałych 21? Skoro nie zostali schwytani przez ECPU, to czy przynajmniej materiał dowodowy trafił po cichu w ręce policji? Na to pytanie nie uzyskaliśmy odpowiedzi.