Fot. skradzione auto, policja

Spostrzegawczość i szybka reakcja kryminalnych z Wydziału do walki z Przestępczością Samochodową KMP w Łodzi zaowocowała zatrzymaniem 38-latka, który kilka dni wcześniej ukradł z terenu Niemiec forda wartego 54 000 euro. Za kradzież mienia znacznej wartości grozi mu kara pozbawienia wolności do lat 10.

4 września 2020 roku kryminalni z łódzkiej komendy analizując zebrany materiał ustalili, że skradziony kilka dni wcześniej z terenu Niemiec samochód może znajdować się w Łodzi. Posiadając jego  numery rejestracyjne oraz numer vin natychmiast rozpoczęli poszukiwania.

Podczas patrolowania ulic Łodzi zwrócili uwagę na charakterystycznego, wysokiej klasy forda. Samochód odpowiadał opisowi auta skradzionego 1 września z terenu naszych zachodnich sąsiadów. Jego niemieckie numery rejestracyjne oraz numer Vin na szybie były takie same jak samochodu, który został utracony w wyniku kradzieży.

Kryminalni, mając „na oku” wytypowany samochód pojechali za podejrzewanym. W pewnym momencie zauważyli, że kierowca zatrzymał się na jednym z parkingów na ulicy Lipowej.

Funkcjonariusze natychmiast wylegitymowali a następnie zatrzymali sprawcę kradzieży. Mężczyzna oświadczył, że pożyczył „na jazdę próbną” samochód z niemieckiego salonu forda i postanowił wyruszyć nim w podróż do Polski. 38-latek, wcześniej notowany za inne przestępstwo, usłyszał już zarzut kradzieży mienia znacznej wartości.

Za wycieczkę do Polski skradzionym samochodem może spędzić za kratkami do 10 lat. Odzyskany przez łódzkich kryminalnych samochód marki Ford Ranger, warty 54 000 euro trafi do prawowitego właściciela. O dalszym losie zatrzymanego zadecyduje prokurator.

Źródło: policja.pl

Przeczytaj również: