Autostop | fot. Pixabay

Przygotowując materiał do niniejszego reportażu uświadomiłem sobie, że czynię to już od ponad trzydziestu miesięcy. Samymi zaś zabójstwami interesuję się prawie od dwudziestu lat. Są to diametralnie różne od siebie historie, odmienny jest też mój stosunek do nich. Dziś jednak chcę przypomnieć Państwu sprawę, która jest szczególnym wyjątkiem w historii naszego magazynu. Wyjątkowość tą zawdzięcza nie ogromnej brutalności działania sprawcy, co swej irracjonalności.

Starsi ludzie wstają zazwyczaj wcześnie rano. Chociaż zazwyczaj nie mają wielu obowiązków do wykonania, to jednak wieloletnich przyzwyczajeń niełatwo się wyzbyć. Podobnie rzecz miała się z małżeństwem państwa Boruszewskich. Osiemdziesięcioletni Kazimierz Boruszewski był emerytowanym pułkownikiem Wojska Polskiego, wraz z młodszą o sześć lat małżonką – Krystyną Łuniewską Boruszewską byli małżeństwem zaledwie od pięciu lat. Mieszkali w Sochaczewie, w budynku należącym do wojskowego zasobu mieszkaniowego.

30 marca 2004 r. przypadał we wtorek. Tego dnia małżonkowie planowali odwiedziny cmentarza, położonego we wsi Zakrzewo w powiecie płockim. Dzień wcześniej zapowiedzieli swoją wizytę mieszkającej nieopodal krewnej. Poprosili też o pomoc kuzyna, który miał zawieźć ich na cmentarz z jej domu. Krytycznego dnia wstali około 7, by już o 7:45 potwierdzić kuzynce swój przyjazd. Niecałą godzinę później, dokładnie o godzinie 8:37 emeryci wsiedli do autobusu PKS, kierującego się w stronę Wyszogrodu. W tym mieście pojawili się o 9:23. W toku późniejszego śledztwa ustalono świadków, którzy widzieli parę staruszków na wyszogrodzkim dworcu pekaesu pół do dziesiątej. Rozmawiała wówczas z nimi mieszkająca w Wyszogodzie trzydziestoparoletnia kobieta, która pomagała emerytom odczytać godziny odjazdów autobusów w kierunku Płocka. Okazało się jednak, że kurs, którym planowali kontynuować podróż, został odwołany. Postanowili więc złapać „okazję” i w tym celu ruszyli w kierunku drogi, łączącej stolicę z wojewódzkim ongiś Płockiem.

Około godziny później z domu swoich znajomych, położonego we wsi Brody Duże, gmina Mała Wieś, wyszedł mężczyzna. Uruchomił samochód i duktem leśnym kierował się do drogi nr 62. W pewnym momencie, będąc około 120 metrów od rzeczonej arterii, w głębi lasu spostrzegł  leżace na ziemi ciała dwóch osób. Natychmiast zatrzymał samochód aby sprawdzić tę niecodzienną konstatację. Niestety, była prawdziwa,  wrócił więc do domu przyjaciół i stamtąd zawidomiono policję. Było to dokładnie o 10:57. Po kilku minutach mężczyzna ten, wraz z gospodarzami, udali się na miejsce znalezienia zwłok. Gdy się zbliżali, spostrzegli szybko uciekającego mężczyznę, który wsiadł do samochodu i ruszył w kierunku Wyszogrodu. Jak później zeznali, był to samochód osobowy, prawdopodobnie Peugeot 206 lub 307. Niestety, świadkowie widzieli tego mężczyznę zbyt krótko, aby policyjni specjaliści mogli sporządzić portret pamięciowy. Był szczupły, liczył ok. 175 cm wzrostu, ubrany był w jasnokremową kurtkę.

Na miejscu zdarzenia natychmiast pojawili się funkcjonariusze płockiej Komendy Miejskiej Policji. W toku czynności ujawniono zakrwawiony nóż, ślady zapachowe oraz bilet PKS Żyrardów na trasę Sochaczew – Wyszogród.

31 marca 2004 r. w płockiej Prokuraturze Okręgowej wszczęto śledztwo w sprawie podwójnego zabójstwa. Jedną z pierwszych czynności było powołanie biegłego z zakresu medycyny sądowej. Przeprowadzono procesowe oględziny i otwarcie zwłok obu ofiar. Koroner ujawnił na ciele osiemdziesięciolatka liczne i rozległe obrażenia głowy i twarzy, złamanie kości nosa, złamanie kości sklepienia i podstawy czaszki, krwiak podtwardówkowy, płynną krew w komorach mózgu, liczne otarcia naskórka i podbiegnięcia krwawe, złamanie trzech żeber oraz ranę kłutą powierzchni bocznej szyi. Wszystkie opisane obrażenia miały charakter przyżyciowy, zadane zostały z duża siłą, za pomocą narzędzia twardego i podłużnego, jakim mógł być metalowy pręt. Część obrażeń w obrębie twarzoczaszki mogła być skutkiem kopnięć butem. Zadana rana kłuta nie rzutowała na zgon mężczyzny. Najprawdopodobniej bronił się przed atakiem, zasłaniając się rękami.

Podobnie rozległe obrażenia ujawniono na zwłokach małżonki pułkownika. Obrażenia czaszki, złamanie kości jej podstawy wraz z wgłobieniem do tkanki mózgowej, krwiak podtwardówkowy, złamanie kości nosowej. Rana kłuta szyi, powodująca przecięcie krtani, nie miała jednak wpływu na mechanizm śmierci kobiety. Obrażenia czaszki zostały zadane narzędziem scharakteryzowanym podobnie jak to, które posłużyło do zabicia małżonka denatki. Biegły medyk sądowy stwierdził, że przyczyną zgonu były obrażenia czaszkowo – mózgowe, bezpośrednio poprzedzające śmierć.

W roku śledztwa funkcjonariusze płockiej Komendy Miejskiej Policji pod nadzorem miejscowej Prokuratury Okręgowej wykonali ogrom czynności procesowych i operacyjnych. W dniu ujawnienia zwłok oraz 6 kwietnia 2004 r. dokonano kontroli blokadowej w okolicach wsi Brody Duże. Policjanci podejrzewali bowiem, że zbrodni mógł dokonać ktoś, kto cyklicznie i służbowo pojawia się w tych okolicach: kurier, zaopatrzeniowiec itp. Sprawdzono okoliczne więzienia i domy poprawcze, przeanalizowano również informacje ze stacji przekaźnikowych telefonii komórkowej, posadowionych w okolicy miejsca ujawnienia zwłok. Zwrócono uwagę na osoby, które krytycznego dnia odwiedziły przychodnie w Wyszogrodzie i Płocku, a także tych, którzy stawili się w miejscowych sądach i prokuraturze. Nie zaniedbano sprawdzenia gości pobliskich hoteli i ośrodków, a także posiadaczy biletów miesięcznych. Bezskutecznie.

10 maja 2004 r. na antenie TVP 2 ukazało się wydanie „Magazynu Kryminalnego 997”, w którym przedstawiono filmową rekonstrukcję zdarzeń.

Postanowieniem z dnia 27 grudnia 2004 r. prokurator Prokuratury Okręgowej w Płocku umorzył śledztwo w sprawie podwójnego zabójstwa w brodzkim lesie.

W 2010 r. sprawą zainteresowało się „Archiwum X”, powołane przy Komendzie Wojewódzkiej Policji w Radomiu. Ponownie przeanalizowano zgromadzony materiał dowodowy, jednak nie dał on postaw do podjęcia śledztwa. W 2013 r. pojawiły się pogłoski, że za zabójstwem staruszków stoi grupa kilku mężczyzn z Sochaczewa, która przez dłuższy czas obserwowała swoje ofiary i w Wyszogrodzie, korzystając z okazji, zabrali ich autostopem w kierunku Płocka, po drodze dokonując brutalnego zabójstwa.

Nie ulega wątpliwości, że para emerytów po dotarciu do Wyszogrodu i skonstatowaniu, że na kolejny autobus należy poczekać dłużej, niż zaplanowano, postanowiła skorzystać z tzw. „okazji”. Na drodze wylotowej na Płock natknęli się jednak nie na szofera – dżentelmena, lecz okrutnego mordercę.

Zagadką pozostaje motyw zabójstwa. Wprawdzie małżonkom skradziono obrączki, to jednak w portfelu Kazimierza Boruszewskiego znaleziono sporą sumę pieniędzy, za którą planował owego dnia zamówić u kamieniarza pomnik. W płaszczu pani Krystyny ujawniono zaszytą biżuterię. O ile można zrozumieć przeoczenie precjozów, zaszytych w odzieży, to jednak zaniechanie przeszukania portfela rodzi wątpliwości.

Zdumiewająca i przerażająca jest bezwzględność sprawcy (chociaż nie wykluczono, że sprawców mogło być kilku). Z punktu dokonania rozboju na osobach w wieku ofiar zbędne było zadawanie im tak licznych i rozległych obrażeń. Ktoś natomiast zadał sobie niemało trudu, aby zabić. Dlaczego? Może zależało mu właśnie na pozbawieniu ofiar życia, natomiast biżuterię zabrał niejako przy okazji, próbując skierować śledztwo na manowce.

Kim był mężczyzna, który uciekał przed osobami zawiadamiającymi policję o znalezionych w lesie zwłokach? Czy był to oprawca,  czy też przypadkowa osoba, która natknęła się na zwłoki? Niestety, do dziś nie udało się ustalić jego personaliów.

Karalność tej zbrodni przedawni się 30 marca 2044 r.

Za pomoc w przygotowaniu reportażu składam podziękowanie pod adresem Prokuratury Okręgowej w Płocku.

Sprawa Prokuratury Okręgowej w Płocku, sygn. akt V Ds 12/04.

Hubert R. Kordos
Bez przedawnienia

Przeczytaj również: