blank
Adam O. zeznający w sądzie w sprawie zabójstwa Ewy Tylman

W piątek, 17 lutego, w Sądzie Okręgowym w Poznaniu odbyło się kolejne, trzecie posiedzenie w sprawie Adama Z. oskarżonego o zabójstwo z zamiarem ewentualnym koleżanki z pracy. Mężczyzna od początku nie przyznaje się do winy, twierdząc, że nic nie pamięta i był pod silnym działaniem alkoholu.

Na piątkowej rozprawie zeznawali między innymi partner Ewy Tylman – Adam O., pracownik Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, oraz partner oskarżonego Adama Z. – Dominik M. Ze względu na charakter pracy, chłopak Ewy Tylman zeznania przed Sądem składał w kominiarce, a część z nich była utajniona a na czas składania zeznań przez Dominika M. wyproszono z sali media.

– Dlaczego nie pojechał pan  po moją córkę? Pytam jako ojciec. Gdyby pojechał pan, to nie byłoby całej sprawy? – pytał agenta w kominiarce Andrzej Tylman, ten jednak odpowiedział zdawkowo, że Ewa jest dorosła i mogła wrócić taksówką.

W zeznaniach Adama O. pojawił się też wątek Dawida G. – byłego chłopaka Ewy Tylman, policjanta z Komendy Miejskiej w Poznaniu. Ewa będąc już w związku z Adamem miała nadal spotykać się z byłą miłością, a on sam miał ją przyłapać na tym, że podczas jednej z alkoholowych imprez zamknęła się z Dawidem G. w ubikacji na pół godziny. Między Ewą a Adamem kilkukrotnie dochodziło do kłótni o jej byłego chłopaka, który był o nią chorobliwie zazdrosny. Jak mówi mecenas Mariusz Paplaczyk, ten wątek nie jest rozpatrywany przez Sąd.

Ze względu na to, że obecność mediów mogłaby krępująco wpływać na kolejnego świadka, partnera oskarżonego, sąd poprosił przedstawicieli mediów o opuszczenie sali rozpraw. Zostać mogła jednak publiczność. Jak dowiadujemy się od jednego z widzów, Dominik M. podczas przesłuchania płakał, był bardzo wzruszony. Jego zeznania w dużej mierze potwierdziły to, co w swoich zeznaniach mówił oskarżony. Żalił się również na to, jak był traktowany przez policjantów podczas jego pierwszego przesłuchania. Twierdził, że był szykanowany ze względu na swoją orientację seksualną i znęcano się nad nim psychicznie. Sędzia Magdalena Grzybek zapytała Dominika M., czy chce złożyć zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez funkcjonariuszy policji, jednak ten powiedział, że nie ma na to żadnych namacalnych dowodów i nie chce składać takiego zawiadomienia.

Po przesłuchaniu Dominika M. na salę ponownie wpuszczono media. W ostatnich minutach rozprawy sędzia przewodnicząca poinformowała strony postępowania, że istnieje możliwość zmiany kwalifikacji prawnej czynu popełnionego przez Adama Z. z zabójstwa z zamiarem ewentualnym, na nieudzielenie pomocy. Ustalono również termin kolejnej rozprawy na 21 marca. Ze względu na to, że za kilka dni kończy się przedłużany kilkukrotnie areszt dla oskarżonego, w poniedziałek (20 lutego) odbędzie się posiedzenie Sądu, na którym zapadnie decyzja co do dalszego stosowania środka zapobiegawczego. O uchylenie aresztu będzie wnosił obrońca oskarżonego Ireneusz Adamczak. Czy Adam Z. opuści mury aresztu i będzie odpowiadał z wolnej stopy? Tego dowiemy się już niebawem.

Do informacji o możliwości zmiany kwalifikacji czynu odniósł się również detektyw Krzysztof Rutkowski, którego rodzina Ewy Tylman wynajęła by pomógł rozwiązać sprawę jej zaginięcia. Rutkowski w rozmowie z portalem wielkopolskamagazyn.pl mówi: – Z przykrością stwierdzam że poznańską prokuraturę zżera patologia. Już rok temu mówiłem o tym że Adam Z. nie jest sprawcą zabójstwa Ewy T. Prokurator prowadząca i jej zespół pogrąża się w tym brnięciu do nieprawdy i kłamstwach. Niestety nie ma racji i to zostanie publicznie udowodnione. Ogromną szkodą jest fakt że działania pani prokurator finansowane są za publiczne pieniądze. Tym powinni zająć się przełożeni pani prokurator. Kolejne rozprawy po prostu potwierdzają słabość zarzutów poznańskiej prokuratury. Radosław Białek jest tego przykładem. To skandal że za pieniądze publiczne utrzymujemy ludzi mających pieczątkę i długopis, wydających wyroki na niewinnych ludzi. Budzi to lęk i strach u porządnych obywateli. Obywateli  którzy mogą stać  się ofiarami niefrasobliwości  poznańskich organów ścigania. Co było by i do czego mogło by dojść gdyby ta sprawa nie była by sprawa publiczną, Prokuratorskie brudy zamieciono by po prostu  pod dywan a niewinni ludzie byli by skazani bez szansy na obronę, przy założeniu gdyby Sąd przyjął by wersję prokuratury.

O faktycznej zmianie kwalifikacji czynu popełnionego przez oskarżonego Adama Z. dowiemy się dopiero w wyroku, jednak już teraz Sąd sugeruje, że możliwość takiej zmiany bierze pod uwagę.

fot. Piotr Hoffmann

Przeczytaj również: